onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Wczoraj na gali w Teksasie pojedynkiem z Terrellem Woodsem na ring powrócić miał były mistrz świata kategorii ciężkiej Oliver McCall (57-14, 37 KO). Do walki ostatecznie jednak nie doszło.

Rywal "Atmowego Byka", który w swoim poprzednim występie uległ Nickowi Mazurkowi, co prawda pojawił się na oficjalnym ważeniu, ale w ostatniej chwili wycofał się z walki z 53-letnim ex-czmepionem.

Oliver McCall, mający w rekordzie wygrane m.in. z Lennoxem Lewisem czy Larrym Holmesem, trzy ostatni pojedynki stoczył w Polsce - w latach 2013 i 2014 mierzył się z Krzysztofem Zimnochem i dwukrotnie z Marcinem Rekowskim.

Komentarze   

#1 uncle Walcott 2018-07-09 09:43
Krótka anegdota o powrotach starych mistrzów. Kiedyś na taki sam pomysł wpadł Leon Spinks. Zabrakło na chleb No to do ringu. Miał ustawioną walkę na powrót - rywal miał paść tam w którejś rundzie bo Leon wielkie nazwisko, pogromca Alego, był stary i bez formy i kasy. Wieczór walki przyszedł - a rywala nie ma! Jak u Maccalla. No to promotor mądra głowa zwerbował do ringu ochroniarza gali, potężnego murzyna, żeby gali nie odwoływać bo powrót Spinksa był walka wieczoru lokalnego miasteczka. No i do walki w końcu doszło. Tylko nikt nie ustalił z ów ochroniarzem żeby się podłożył... No i skończyło się tak, że ochroniarz znokautował Spinksa... przykre, lecz prawdziwe.
#2 uncle Walcott 2018-07-09 09:48
Tą walkę później uznano za nieodbytą bodajże i wymazali z rekordu

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze