Patronat medialny


 


Wieloletni promotor Manny'ego Pacquiao (59-6-2, 38 KO) Bob Arum powiedział, że Filipińczyk dostał ultimatum. Jeśli w ciągu 48 godzin nie zdecyduje się na walkę z Australijczykiem Jeffem Hornem (16-0-1, 11 KO) to na kolejny pojedynek będzie musiał poczekać nawet do listopada. Po raz ostatni "Pac Man" pojawił się w ringu w listopadzie ubiegłego roku, gdy pokonał Jessie'ego Vargasa.

Pacquiao w licznych wywiadach podkreślał, że powoli zbliża się do końca kariery i chciałby stoczyć jeszcze dwie-trzy walki z interesującymi przeciwnikami. Filipińczyk liczył, że zmierzy się z Brytyjczykiem Amirem Khanem na gali w Dubaju, ale w ostatniej chwili temat upadł. Nadal możliwa jest jego walka z niepokonanym Australijczykiem Jeffem Hornem, która pierwotnie była zaplanowana na kwiecień, ale została przesunięta ze względu na negocjacje z Khanem. Horn jest sfrustrowany całą sytuacją.

- Chcę, żeby w końcu doszło do walki. Trenuję, ale niezbyt ciężko, bo Manny nadal nie złożył podpisu pod kontraktem. Ciągle czekam, ale to zajmuje więcej czasu, niż sądziłem - powiedział Horn.

Tymczasem promotor Pacquiao Bob Arum wyznał w rozmowie z dziennikiem "Manila Bulletin", że "Pac Man" w ciągu 48 godzin Pac Man musi wyrazić zgodę na walkę z Hornem. - Muszą podjąć decyzję najpóźniej do środy (czwartek w Manili). Chcemy dla niego dużej walki, nawet poza granicami USA - podkreślił.

Stracie Pacquiao z Hornem miałoby się odbyć w Brisbane na stadionie Suncorp mogącym pomieścić 52 tysiące ludzi. Jeśli Filipińczyk nie wyrazi zgody na konfrontację z Australijczykiem, to według słów Aruma może czekać na kolejny pojedynek "nawet do listopada".