onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Pacquiao Bradley

W głównym wydarzeniu wieczoru bokserskiej gali w Las Vegas Timothy Bradley (29-0-1, 12 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Manny'ego Pacquiao (54-4-2, 38 KO) i wywalczył pas mistrza świata WBO wagi półśredniej. Po dwunastu rundach sędziowie punktowali 115-113, 115-113 dla Bradleya i 115-113 dla Pacquiao. Dla uważanego przez wielu za najlepszego boksera globu bez podziału na kategorie wagowe "Pac Mana" porażka z Bradleyem była pierwszą przegraną od 2005 roku. Werdykt sędziowski wzbudził wiele kontrowersji; komentatorzy stacji HBO punktowali 119-109 dla Pacquaio.

Walka rozpoczęła się z dużym opóźnieniem z powodu "Pac Mana", który najpierw śledził w telewizji finałowe fragmenty spotkania koszykarskiej ligi NBA, a potem poświęcił nadprogramowe kilkanaście minut na rozgrzanie kontuzjowanej podczas przygotowań łydki. Amerykanin wszedł do ringu zrelaksowany i chętny do ataku, jednak jego zapędy zostały utemperowane w drugiej rundzie po kilku zainkasowanych lewych sierpowych od Filipińczyka.

Poruszający się dużo ciężej niż zwykle Pacquiao miał nad Bradleyem dużą przewagę siły fizycznej. W czwartej rundzie Amerykanin przyjął przy linach serię szybkich uderzeń, a potem po raz pierwszy zachwiał się na nogach, gdy kolejne ciosy ocierały się o jego brodę. Po szóstym starciu w oczach Bradleya widać było pierwsze oznaki zrezygnowania i zwątpienia. Reprezentant USA przestał atakować i ograniczył swoje ringowe poczynania do wyprowadzania sporadycznych kontr.

W dziewiątej rundzie po przyjęciu sporej liczby bardzo mocnych uderzeń Amerykanin wreszcie ruszył do przodu i pod koniec starcia Filipińczyk wyglądał na mocno zmęczonego. W kolejnej odsłonie "Pac Man" łapał oddech i zaatakował dopiero w ostatnich kilkudziesięciu sekundach, co przy małej skuteczności Amerykanina pozwoliło mu zapisać na swoje konto jeszcze jedną rundę. Końcowe minuty pojedynku Bradley poświęcił na kontrowanie Pacquiao, jednak jego próby były w większości niecelne i nie robiły żadnego wrażenia na rywalu. Ku ogromnemu zdziwieniu większości obserwatorów sędziowie przyznali wygraną Bradleyowi, który doprowadził do celu zdecydowanie mniej ciosów od rywala.

Zwycięstwo Amerykanina oznacza, że 10 listopada kibice zobaczą pojedynek rewanżowy. Filipińczyk zarobił za sobotnią walkę co najmniej 26 milionów dolarów, Bradley przyjmie czek na 5 milionów. Gaże obu pięściarzy będą powiększone o wpływy ze sprzedaży transmisji w systemie Pay-Per-View.

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze