Boks to nasza wspólna pasja

 




Patronat medialny





 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 14303 gości oraz 29 użytkowników.




Jak poinformował amerykański dziennikarz Dan Rafael z telewizji ESPN, rozpoczęły się oficjalne rozmowy w sprawie doprowadzenia do pojedynku pomiędzy mistrzem świata WBA, WBO i IBF Władymirem Kliczko (63-3, 53 KO) i Bryantem Jenningsem (19-0, 10 KO). Walka mogłaby się odbyć w pierwszym kwartale przyszłego roku w Nowym Jorku.

Współpracownicy Ukraińca już wysłali zapytania w kwestii wolnych terminów do właścicieli dwóch największych nowojorskich hal - Madison Square Garden oraz Barclays Center. Amerykańska telewizja HBO, która na terenie USA będzie pokazywała dwie kolejne walki Kliczki, przeznaczy na ten pojedynek budżet w wysokości 3 milionów dolarów.

Jennings, który w styczniu pokonał Artura Szpilkę, niedawno wywalczył sobie pozycję oficjalnego pretendenta do tytułu mistrzowskiego federacji WBC i cierpliwie czeka na rozstrzygnięcie pojedynku pomiędzy posiadającym pas World Boxing Council Bermane Stivernem i Deontayem Wilderem. Konkretny termin walki oraz potencjalna siedmiocyfrowa wypłata za starcie z Kliczko, mogą jednak przekonać Amerykanina do szybszego przystąpienia do pojedynku o mistrzostwo świata wagi ciężkiej.

Wygląda na to, że coraz bardziej rosną szanse Shannona Briggsa (57-6-1, 50 KO) na walkę z królem wagi ciężkiej Władimirem Kliczką (63-3, 53 KO). O starciu z "Cannonem" ostatnio często wspomina już także sam Ukrainiec, który wcześniej starał się unikać tematu prześladującego go poza ringiem Amerykanina.

- Briggs powiedział taką rzecz: "Dlaczego Pulew dostał swoją szansę, skoro w tym roku boksował tylko raz, a Briggs  sześć razy? Do tego rywal Pulewa miał ma koncie 23 porażki i 21 zwycięstw. Dlaczego on mógł boksować z mistrzem, a ja nie?" Powiedziałbym, że ma rację - analizuje Kliczko. - Z drugiej strony bardzo chciałbym spotkać się z Briggsem w ringu po tych wszystkich wybrykach, których dopuścił się poza salą treningową i na konferencjach prasowych.

- Czy z nim zawalczę? Jest w pierwszej dziesiątce federacji WBA, celebrował właśnie swój 50-ty nokaut. Nie wykluczam go z grona potencjalnych rywali, teraz jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Musimy to przedyskutować, potrzebne są negocjacje, musimy też sprawdzić, czy kibice chcą tego pojedynku - dodaje "Dr Stalowy Młot", który kolejny występ planuje na kwiecień, być może w USA. 

Władimir Kliczko (63-3, 53 KO) od chwili gdy jego starszy brat Witalij pożegnał się z zawodowym ringiem, wakując pas WBC wagi ciężkiej, otwarcie mówi, że jego sportowym celem jest unifikacja wszystkich mistrzowskich tytułów. Aktualnie Ukrainie posiada trofea federacji WBA, WBO i IBF.

17 stycznia w Las Vegas dojść ma do starcia o pas World Boxing Coucil pomiędzy Bermanem Stivernem (24-1-1, 21 KO) i Deontayem Wilderem (32-0, 32 KO) i nie jest wykluczone, że jego zwycięzca stanie naprzeciw Władimira Kliczki. Na taki rozwój wypadków otwarty jest szef WBC Mauricio Sulaiman.

- Władimir to ikona boksu. WBC w pełni popiera ideę unifikacji - stwierdził Sulaiman cytowany przez niemieckie media.

"Dr Stalowy Młot" na ring powrócić ma w kwietniu, być może w Stanach Zjednoczonych. Menadżer Ukraińca Bernd Boente kilka dni temu przyznał, że lepszy z pary Stiverne - Wilder znajdzie się w gronie potencjalnych rywali czempiona.

Ponad milion amerykańskich kibiców boksu obejrzało w weekend transmisję stacji HBO z sobotniej walki króla wagi ciężkiej Władimira Kliczki (63-3, 53 KO) z Kubratem Pulewem (20-2, 11 KO). Pojedynek rozgrywany w Hamburgu przez nokaut w piątej rundzie wygrał Ukrainiec.

Na żywo występ "Dr Stalowego Młota" i bułgarskiej "Kobry" śledziło za Oceanem średnio 620 tysięcy widzów (w szczytowym momencie 694 tys.). Wieczorną powtórkę zobaczyło ponad 380 tys.

Władimir Kliczko podpisał niedawno z HBO kontrakt na trzy walki i nie jest wykluczone, że kolejny bój stoczy w Stanach Zjednoczonych. W gronie potencjalnych rywali ukraińskiego czempiona wymienia się m.in. Bryanta Jenningsa i zwycięzcę potyczki o pas WBC pomiędzy Bermanem Stivernem i Chrisem Areolą.

Wygląda na to, że były mistrz świata wagi ciężkiej Shannon Briggs (57-6-1, 50 KO) może wkrótce dopiąć swego i doprowadzić do upragnionej walki z Władymirem Kliczko (63-3, 53 KO). 42-letni Amerykanin, który od pewnego czasu postanowił prześladować Ukraińca, wzbudza coraz większe zainteresowanie kibiców.

W ankiecie przeprowadzonej przez niemiecki tabloid BILD aż 72% sympatyków szermierki na pięści zadeklarowało, że chętnie obejrzeliby walkę Kliczki z Briggsem. Aktualny czempion WBA, WBO i IBF w "królewskiej" kategorii wagowej stwierdził, że weźmie pod uwagę oczekiwania kibiców przy wyborze kolejnego rywala, nie wykluczając przy tym pojedynku z nowojorczykiem.

Briggs w kwietniu wrócił na ring po ponad trzyletniej przerwie, notując od tego czasu już sześć wygranych. "The Cannon" ma już za sobą przegraną walkę z Witalijem Kliczko, starszym z ukraińskich braci, który w ubiegłym roku porzucił boks dla kariery politycznej.

Król wagi ciężkiej Władimir Kliczko (63-3, 53 KO) znalazł wreszcie obrońcę, który zapewni mu spokój od kolejnych awantur wywoływanych przez żądnego mistrzowskiej walki Shannona Briggsa (57-6-1, 50 KO). Na ochotnika zgłosił się były challenger WBC Manuel Charr (27-2, 16 KO). Reprezentujący barwy Niemiec pięściarz z Libanu postanowił sam rzucić wyzwanie gadatliwemu Amerykaninowi, a jako nagrodę za jego pokonanie wyznaczył sobie pozycję pretendenta do tytułu czempiona wszech wag...

- Shannon Briggs sądzi, że może sobie załatwić walkę z Kliczką samym gadaniem, ale jeśli naprawdę chce wyjść do ringu z Władimirem, musi na to zasłużyć - oznajmił Charr cytowany przez portal Boxingscne.com. - Rzucam wyzwanie Shannonowi Briggsowi, by stanął ze mną do pojedynku eliminacyjnego - zwycięzca dostanie Władimira!

- I ja i Briggs mamy rachunki do wyrównania z rodziną Kliczków. W bezpośredniej walce możemy sprawdzić, kto jest lepszy i kto będzie bardziej wartościowym przeciwnikiem dla Władimira. Zamknę jego wielką gębę i uwolnię mistrza świata od tego natręta! - dodał wspaniałomyślnie "Diamentowy Chłopak", który we wrześniu 2012 roku przegrał przed czasem ze starszym bratem Władimira - Witalijem.

Podczas piątkowego ważenia przed walką Władimira Kliczki z Kubratem Pulewem niewiele mniejsze zainteresowanie niż główni bohaterowi imprezy wywołał Shannon Briggs (57-6-1, 50 KO), który przybył do Hamburga, by dalej "pracować" na mistrzowski pojedynek z "Dr Stalowym Młotem". Sądząc po reakcji niemieckich kibiców, szanse na powodzenie przedsięwzięcia Amerykanina systematycznie rosną...

Kubrat Pulew (20-1, 11 KO) nie poniósł poważnego uszczerbku na zdrowiu w zakończonej porażką przez nokaut walce z mistrzem świata wagi ciężkiej Władimirem Kliczką (63-3, 53 KO). Bułgar przed przerwaniem pojedynku w piątej rundzie czterokrotnie lądował na deskach po potężnych ciosach "Dr Stalowego Młota".

Pierwsze informacje ze szpitala, do którego trafił Pulew prosto z ringu mówiły o złamanej szczęce i kości jarzmowej, jednak jak się ostatecznie okazało obrażenia nie były aż tak dotkliwe.

- Byliśmy w szpitali do 2.30 w nocy. Nie ma żadnych złamań, wyniki tomografii były w normie, nie odnotowano żadnych krwawień w obrębie mózgu, Kubrat doznał jedynie lekkiego wstrząśnienia mózgu - poinformował niemiecki "Bild" Chris Meyer z promującej Pulewa grupy Sauerland Promotion.

Dla Kubrata Pulewa sobotnia przegrana z Władimirem Kliczką była pierwszą w trwającej ponad pięć lat zawodowej karierze.

Dzięki sobotniemu zwycięstwu nad Kubratem Pulewem król wagi ciężkiej Władimir Kliczko (63-3, 53 KO) wyprzedził Manny'ego Pacquiao w rankingu P4P portalu statystycznego Boxrec.com i aktualnie zajmuje w nim drugą pozycję, tuż za Floydem Mayweatherem Jr.

Boxrec jest jednym z niewielu rankingów, który klasyfikuje pięściarzy tyko na podstawie wyników stoczonych walk, a noty dla pięściarzy wyliczane są na podstawie specjalnie sporządzonego algorytmu. Warto zaznaczyć, że już w sobotę Manny Pacquiao może powrócić na drugie miejsce zestawienia Boxrecu, o ile pokona Chrisa Algieriego.

Top-10 P4P wg Boxrec: 1. Floyd Mayweather Jr, 2. Władimir Kliczko, 3. Manny Pacquiao, 4. Juan Manuel Marquez, 5. Saul Alvarez, 6. Gienadij Gołowkin, 7. Carl Froch, 8. Adonis Stevenson, 9. Danny Garcia, 10. Siergiej Kowaliow.

Choć w sobotni wieczór w Hamburgu Władimir Kliczko (63-3, 53 KO) łatwo rozbił Kubrata Pulewa (20-1, 11 KO), który czterokrotnie lądował na deskach, suche statystyki ciosów pokazują niewielką przewagę króla wagi ciężkiej. Co ciekawe, Kliczko doprowadził do celu tylko dwa "mocne ciosy" więcej od rywala, wygrywając w ogólnej liczbie trafionych uderzeń 38-25. Pełne statystyki poniżej.

Władimir Kliczko - Kubrat Pulew
38/89 (43%) Ciosy ogółem 25/110 (23%)
21/53 (40%) Ciosy proste przednią ręką (jabs) 10/64 (16%)
17/36 (47%) Pozostałe mocne ciosy (power punches) 15/46 (33%)

Sensacji w Hamburgu nie było. Władymir Kliczko znokautował w piątej rundzie Kubrata Pulewa i wysłał go do szpitala. Na szczęście tylko na badania.

Emocji jednak nie brakowało, bo były mistrz Europy amatorów nie wystraszył się króla wagi ciężkiej i w pierwszym starciu poczęstował Kliczkę takim lewym prostym, że niemożliwe choć przez chwilę wydawało się możliwe. Ale  Pulew miał pecha, bo młodszy Kliczko nie jest papierowym mistrzem. Swoje w ringu przeżył, zna gorzki smak porażek, ale wie już jak się przed nimi chronić, o czym najlepiej świadczy fakt, że od kwietnia 2004 roku nikt go nie pokonał. A on najczęściej rywali nokautuje.

Nic więc dziwnego, że kilka chwil po zadaniu celnego, lewego prostego, pewny siebie i zarozumiały, niepokonany  Pulew leżał na deskach po raz pierwszy, po znakomitym lewym sierpowym Kliczki. Lekcja mistrza była brutalna. Na jednej karze się bowiem nie skończyło. Bułgar padł raz jeszcze, przegrał pierwszą rundę 7:10 i było już jasne, że ta walka nie potrwa długo.

Pulew próbował, dlatego pojechał po walce do szpitala. Na szczęście dla niego skończyło się na oględzinach. Tym bardziej jest śmieszny, gdy mówi, że jest zadowolony z tego co pokazał, że Kliczko miał szczęście, a on chce rewanżu.

Prawda jest taka, że to on miał szczęście, nie ma bowiem połamanego nosa, szczęki i wstrząsu mózgu i mógł opuścić szpital o własnych siłach. Rewanż nie ma w tej sytuacji żadnego sensu, bo następnym razem lanie będzie jeszcze większe. Pulew nie ma argumentów, by wygrać z Kliczką, taka jest prawda. Jeśli przed walką w Hamburgu miałem co do tego jakieś wątpliwości, to teraz nie mam żadnych.

Pełny tekst Janusza Pindery na Polsatsport.pl >>

Władimir Kliczko (63-3, 53 KO) wczorajszym efektownym zwycięstwem nad Kubratem Pulewem po raz kolejny potwierdził swoją pozycję absolutnego dominatora w kategorii ciężkiej. Pod wrażeniem występu czempiona federacji WBA, WBO i IBF był jego brat Witalij, który niedawno pożegnał się z boksem, wakując pas WBC.

- Nie widzę nikogo na świecie, to mógłby pokonać Władimira. Wiek czyni go jeszcze mocniejszym - zauważył "Dr Żelazna Pięść" gorąco dopingujący brata przy ringu w Hamburgu.

38-letni Władimir Kliczko od kwietnia 2006 roku jest posiadaczem pasa IBF, w starciu z Pulewem obronił go już po raz siedemnasty. Od 2008 roku Ukrainiec jest także mistrzem federacji WBO, a od 2011 - WBA.

Coraz bardziej realnych kształtów nabiera powrót Władimira Kliczki (63-3, 53 KO) na amerykański ring. Ukraiński król wagi ciężkiej podpisał niedawno kontrakt na trzy pojedynki z telewizją HBO i być może już w następnym występie, planowanym na przełom marca i kwietnia zaprezentuje się na żywo kibicom za Oceanem.

Menadżer Kliczki Bernd Boente zdradził w rozmowie z portalem Boxingscene.com, że na chwilę obecną w kontekście wiosennej walki "Dr Stalowego Młota" brane są trzy lokalizacje: Madison Square Garden w Nowym Jorku, brooklyńska Barclays Centre i Olympia Halle w Monachium. Już wcześniej Boente jako potencjalnych rywali Kliczki wskazał: Bryanta Jenningsa, Bermane'a Stiverne'a, Deontaya Wildera, Derecka Chisorę i Tysona Fury. 

Władimir Kliczko po raz ostatni boksował w Stanach Zjednoczonych w lutym 2008 roku, pokonując na punkty Sułtana Ibrahimowa i odbierając mu pas WBO.

Nadspodziewanie łatwo poradził sobie wczoraj Władimir Kliczko (63-3, 53 KO) z niepokonanym Kubratem Pulewem (20-1, 11 KO) w kolejnej obronie tytułów mistrza świata wagi ciężkiej. Zdaniem Aleksandra Dimitrenki, rodaka Kliczki i byłego przeciwnika Pulewa, "Dr Stalowy Młot" może jeszcze długo być dominatorem królewskiej dywizji.

- Jeśli Kliczko dalej będzie miał takich rywali, może boksować do 50-tki - ocenił Dimitrenko w rozmowie z agencją Itar-Tass.

Zdaniem byłego mistrza Europy jednym z niewielu godnych przeciwników dla Kliczki mógłby być Aleksander Powietkin, którego notowania od ubiegłorocznej porażki z czempionem wyraźnie wzrosły.

- Teraz Kliczko miałby z Saszą znacznie trudniej, Powietkin jest lepszy i już wie, jak boksować z Władimirem, bo zna jego słabości. Do tego trenuje z Iwanem Kirpą, a nie Amerykanami. W ostatnich walkach Aleksander prezentował się świetnie. Teraz jest jednym z niewielu, którzy mogliby stawić opór Kliczce - dodał Aleksander Dimitrenko.

Władimir Kliczko (63-3, 53 KO) bez większych problemów rozprawił się w sobotę z Kubratem Pulewem (20-1, 11 KO), który miał być najmocniejszym pretendentem do mistrzowskich pasów wagi ciężkiej ostatnich lat. Po walce "Dr Stalowy Młot" pochwalił rywala jako pięściarza, ale zwrócił uwagę na jego niesportową postawę poza ringiem.

-  Jeszcze nie spotkałem przeciwnika, który odnosiłby się do mnie w tak arogancki sposób - przyznał Ukrainiec. - Ale za wszystko w końcu trzeba zapłacić i on zapłacił. Pulew był niesamowicie pewny siebie, wręcz zarozumiały, ale nie wiedział, jaka jest różnica pomiędzy jego ostatnim przeciwnikiem z rekordem 21-23 a "Ligą Mistrzów". Dostał tę lekcję ode mnie.

- Przy okazji, David Haye po takim wykładzie stał się lepszy - zauważył Kliczko, wspominając innego swojego oponenta. - Życzę Pulewowi, żeby szybko doszedł do zdrowia i dalej zajmował się sportem.

- W ringu pokazał się z dobrej strony, nie było z nim łatwo, ciężko było mi znaleźć odpowiedni dystans. Byłem zaskoczony, że Pulew doszedł do siebie po lewym sierpie z pierwszej rundy. Ja po tym cosie obiłem sobie mocno obiłem sobie kostki - zakończył król wagi ciężkiej.

Kubrat Pulew miał być zdaniem wielu najtrudniejszym wyzwaniem dla Władimira Kliczki (63-3, 53 KO) na przestrzeni ostatnich lat. Król wagi ciężkiej rozbił jednak niepokonanego Bułgara szybko i efektownie. 

W gronie potencjalnych rywali "Dr Stalowego Młota" na przełom marca i kwietnia Bernd Boente wymienia: Bryanta Jenningsa, Bermane'a Stiverne'a, Deontaya Wildera, Derecka Chisorę i Tysona Fury. Który z tych pięściarzy byłby najciekawszym rywalem dla ukraińskiego dominatora?

Zapraszamy do udziału w sondzie ringpolska.pl! >>

Bernd Boente, menadżer Władimira Kliczki (63-3, 53 KO), tuż po zwycięskiej walce króla wagi ciężkiej z Kubratem Pulewem w rozmowie z portalem Sportbox.ru wymienił nazwiska pięściarzy branych pod uwagę w kontekście kolejnego pojedynku "Dr Stalowego Młota".

- Kandydaci na rywala Władimira to Bryant Jennings i zwycięzca starcia o pas WBC pomiędzy Bermanem Stivernem i Deontayem Wilderem. Naszym podstawowym celem jest, by tytuł WBC powrócił do rodziny Kliczko - stwierdził Boente. - Na razie jednak nie wiadomo, kiedy dokładnie dojdzie do walki Stiverne - Wilder, być może w styczniu lub lutym. Nie możemy być związani tą datą i planujemy powrót Władimira na ring na przełomie marca lub kwietnia. Pojedynek odbyłby się w Niemczech, już oglądaliśmy halę, teraz musimy zdecydować się na przeciwnika i omówić jego kandydaturę z telewizją. 

- Nie możemy także wykluczyć walki z lepszym z pary Tyson Fury - Dereck Chisora. Mogłaby się ona odbyć w Niemczech lub Anglii. Na korzyść tej opcji przemawia fakt, że Fury i Chisora boksują już pod koniec tego miesiąca. W tej chwili nie bierzemy natomiast pod uwagę Shannona Briggsa, choć w dalszej perspektywie nie możemy go całkowicie wykluczyć - dodał menadżer Kliczki.

38-letni Władimir Kliczko od kwietnia 2006 roku jest posiadaczem pasa IBF wagi ciężkiej, w sobotę obronił go już po raz siedemnasty. Od 2008 roku Ukrainiec jest także mistrzem federacji WBO, a od 2011 - WBA.

Amerykańskie media sugerują, że mistrz świata IBF, WBO i WBA wagi ciężkiej Władymir Kliczko (63-3, 53 KO) może stoczyć swoją kolejną zawodową walkę na terenie Stanów Zjednoczonych. Ukrainiec, który niedawno podpisał kontrakt z amerykańską telewizją HBO na transmisję trzech pojedynków z jego udziałem, mógłby wiosną w Nowym Jorku skrzyżować rękawice z Bryantem Jenningsem (19-0, 10 KO).

Kliczko wczoraj znokautował oficjalnego pretendenta do tytułu International Boxing Federation Kubrata Pulewa. Jennings, który w styczniu pokonał Artura Szpilkę, ostatni raz boksował w lipcu, wygrywając na punkty z Kubańczykiem Mike'm Perezem.

Ukrainiec ostatni pojedynek na terenie USA stoczył w lutym 2008 roku, unifikując dwa pasy mistrzowskie po zwycięstwie nad Sułtanem Ibragimowem. Jennings w przeszłości otrzymywał już oferty skrzyżowania rękawic z Kliczko, jednak odmawiał z powodu niezadowalających warunków finansowych.

Kubrat Pulew (20-1, 11 KO) czterokrotnie padał na deski w przegranym przez nokaut pojedynku z królem wagi ciężkiej Władimirem Kliczką (63-3, 53 KO), jednak po przerwaniu walki nie mógł pogodzić się z jej wynikiem i stwierdził, że należy mu się druga mistrzowska próba.

- Władimir to naprawdę dobry przeciwnik, ale miał szczęście. Chcę rewanżu! Następnym razem to ja wygram. W boksie szczęście decyduje czasem o wszystkim. Kliczko jest dobrym bokserem, ale nie sportowcem, było z jego strony wiele sztuczek - oznajmił bułgarski pięściarz, który w sobotę do ringu w Hamburgu wyszedł jako lider rankingu IBF.

- Kubrat był dobrze przygotowany, boksował na dystans, trudno było mi się początkowo wstrzelić z moim lewym sierpowym, ale próbowałem i w końcu mi się udało. Pulew dał dobrą walkę, nie było mi łatwo go trafić - skomentował tymczasem swoją siedemnastą obronę pasa International Boxing Federation niezwyciężony od ponad dziesięciu lat Władimir Kliczko.

Wzajemne animozje pomiędzy ekipami Władimira Kliczki (63-3, 53 KO) i Kubrata Pulewa (20-1, 11 KO) nie zniknęły niestety po zakończeniu sobotniej walki. Ani bułgarski challenger, który prosto z ringu trafił do szpitala, ani nit z jego teamu nie pojawił się na konferencji prasowej podsumowującej pojedynek, co nie pozostało bez komentarza ze strony ekipy zwycięskiego mistrza.

- Oni od samego początku toczyli z nami walkę, a na zakończenie pokazali, że nie potrafią przegrywać - powiedział menadżer Kliczki Bernd Boente. - Jednak zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić. Zawsze znajdowali jakąś wymówkę, co przypomina trochę przypadek Davida Haye'a, który przegrał z Władimirem przez mały paluszek. Szkoda, że nie potrafią się zachować, ale czego się można było spodziewać po ludziach Sauerlanda?

- Szkoda że nikt z drużyny Pulewa nie pokazał się na konferencji prasowej, ani przed ani po walce. To bardzo złe zachowanie, absolutnie niesportowe - dodał Władimir Kliczko, który w sobotę po raz siedemnasty obronił pas IBF wagi ciężkiej.

Władymir Kliczko (63-3, 53 KO) znokautował w piątej rundzie Kubrata Pulewa (20-1, 11 KO), broniąc tytułów mistrza świata IBF, WBA i WBO wagi ciężkiej. Bułgar padał na deski czterokrotnie przed przerwaniem walki.

Pulew rozpoczął pojedynek bardzo odważnie, ruszając szybko do ataku, jednak już w pierwszej rundzie dwukrotnie był liczony po celnych lewych sierpowych Kliczki. W drugiej rundzie tempo było zdecydowanie spokojniejsze, a Ukrainiec klinczował przy każdej próbie wejścia w półdystans przez rywala.

W trzecim starciu Bułgar ponownie był liczony po lewym sierpowym, wcześniej inkasując także potęzny cios z prawej ręki. Pulew po raz kolejny nie dał się wyliczyć i dotrwał do gongu kończącego rundę. W kolejnej odsłonie Bułgar wrócił do gry, trafiając bardzo mocnym uderzeniem z prawej ręki. W końcówce tego starcia Kliczko odpowiedział kilkoma pojedynczymi trafieniami z obu rąk.

Koniec pojedynku przyszedł na kilkadziesiąt sekund przed końcem piątej rundy po kolejnym czysto trafionym lewym sierpowym Kliczki. Tym razem Pulew nie był w stanie kontynuować walki, ponosząc pierwszą porażkę na zawodowych ringach.

Władymir Kliczko (62-3, 52 KO) jest bardzo dużym faworytem bukmacherskiej firmy Betsafe.com w dzisiejszej walce z Kubratem Pulewem (20-0, 11 KO). Stawką pojedynku będzie tytuł mistrza świata federacji IBF wagi ciężkiej.

Kurs na wygraną Ukraińca oszacowano na 1,14 (czternaście groszy zysku za każdą postawioną złotówkę). Zwycięstwo Bułgara wyceniono na kurs 5,50. Za trafnie wytypowany remis bukmacherzy oferują kurs 30,00. Zakłady bokserskie w Betsafe >>

Galę z Hamburga pokaże na żywo telewizja Polsat Sport. Główna walka wieczoru zaplanowana została na godz. 22.55.

Jedno jest pewne. Kubrat Pulew nie będzie faworytem w sobotniej walce z Władymirem Kliczką w Hamburgu. Gdyby jednak pokonał Ukraińca sprawiłby największą sensację mijającego roku.

Wszystko przemawia za 38-letnim Kliczką, mistrzem organizacji WBA, IBF, WBO, IBO i posiadaczem pasa "The Ring" w wadze ciężkiej. Ukrainiec jest też wyższy od Bułgara i co istotne szybszy. Mocniej też bije, ma lepszy lewy prosty, który może się okazał zaporą nie do przebycia dla byłego mistrza Europy amatorów.

Pulew na razie jest niepokonany, ale z najlepszymi jeszcze nie walczył. Owszem znokautował dwóch olbrzymów, Aleksandra Dimitrenkę i Aleksandra Ustinowa (obu w 11 rundzie), niewiele mniejszego, choć znacznie starszego Tony Thompsona wypunktował, ale co naprawdę potrafi przekonamy się dopiero w sobotę. To będzie najtrudniejszy test w jego życiu.

Prawdopodobieństwo, że sprawi jednak sensację i odbierze mistrzowskie pasy Kliczce jest niewielkie, ale kto wie. Bułgar potrafi boksować o czym podczas sparingów przekonał się Mariusz Wach. Mimo wszystko wyżej jednak ocenia Ukraińca od którego dwa lata temu dostał przecież okrutne lanie.

Kolejny tekst Janusza Pindery na Polsatsport.pl >>

Już dziś wieczorem w Hamburgu Władimir Kliczko (62-3, 52 KO) skrzyżuje rękawice z Kubratem Pulewem (20-0, 11 KO). Zadaniem wielu ekspertów konfrontacja z niepokonanym Bułgarem będzie najtrudniejszym sprawdzianem dla króla wagi ciężkiej na przestrzeni wielu lat. Sam Pulew jest pewny siebie i przekonuje, że ma wszystkie potrzebne narzędzia, by zdetronizować Kliczkę.

- Myślę, że kluczowa będzie praca nóg - analizuje pretendent IBF. - Ale trzeba poczekać do walki, żeby to zobaczyć. Jedno jest pewne - Kliczko nie będzie w stanie mnie przytłoczyć mnie swoją fizycznością, na przykład nie będzie mógł tak klinczować jak z Powietkinem.

Pulew jest podkreśla, że jego rywala czeka zadanie zupełnie innego kalibru niż przy okazji kwietniowego starcia z Alexem Leapaiem.

-  Leapai był, mówiąc delikatnie, z niższej ligi. To nie był zawodnik lepszy od moich ostatnich oponentów, a ja przecież toczyłem walki dla podtrzymania aktywności. Podsumowując, to nie był ktoś godny walki o mistrzostwo świata - mówi bułgarska "Kobra".

Bezpośrednią transmisję z gali Kliczko - Pulew przeprowadzi w Polsce telewizja Polsat Sport. Początek programu o godz. 20.30.

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze