Patronat medialny


 


Andre Ward uważa, że choć teoretycznie dla Saula Alvareza (52-1-2, 35 KO) konfrontacja z boksującym dwie wagi wyżej Siergiejem Kowaliowem (34-3-1 29 KO) wydaje się stanowić wielkie wyzwanie, to w praktyce będzie jednak ono nie aż tak duże, bo Rosjanin najlepsze lata ma już dawno za sobą.

- Większe szanse daję Canelo - przyznał Ward w rozmowie z ESPN. - Siergiej Kowaliow nie jest już "Krusherem", jest już tylko Kowaliowem, a sam Kowaliow jest nadal groźny, ale tylko w pierwszej połowie walki. Jeśli Canelo nie przybierze zbyt dużo na masie, to sądzę, że będzie stopniowo rozbijał Kowaliowa w trakcie walki. Wszyscy wiedzą, że Kowaliow nie potrafi przyjąć na dół i nie radzi sobie w półdystansie. Widzę Canelo stopującego Kowaliowa pod koniec pojedynku, w okolicach jedenastej lub dwunastej rundy.

- Kowaliow jest już grubo po 30-tce, dla niego ta walka to wypłata. Jestem pewien, że będzie chciał wygrać, ale on już nie jest "Krusherem", ma za sobą ciężkiej walki, źle się prowadził poza ringiem, stawiam na Alvareza, w końcówce pojedynku - dodał pierwszy pogromca rosyjskiego czempiona.