onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Danny Green (30-3, 27 KO), jak zapowiedział, tak zrobił -  znokautował Paula Briggsa (26-4, 18 KO). Jednak nieoczekiwane rozstrzygnięcie - może budzić spore kontrowersje i stawiać znak zapytania nad jego wiarygodnością.

Początek pojedynku, Briggs przyjmuje, wydawałoby się, niegroźny lewy prosty. Jednak znany z walk z Tomkiem Adamkiem Australijczyk chwieje się na nogach, po czym nieoczekiwanie pada na deski, z których już się nie podnosi. Walka trwała całe 29 sekund. Powtórki wyjaśniają wszystko - cios Greena zaledwie otarł się o głowę przeciwnika, teoretycznie nie mając prawa wpłynąć na niego w taki sposób. Widząc agresywne zachowanie kibiców wobec przegranego - służby mundurowe zmuszone były eskortować Briggsa do szatni.

Green w ten sposób odniósł swoje jubileuszowe, 30 zwycięstwo na zawodowych arenach, broniąc po raz trzeci pasa IBO wagi junior ciężkiej.

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze