Amir Khan (26-1, 18 KO) pokonał wczoraj przez nokaut Zaba Judah i zunifikował tytuły WBA i IBF wagi półśredniej. Kolejny pojedynek planuje stoczyć w tej samej kategorii wagowej.
Na liście potencjalnych kandydatów na rywala Brytyjczyka jest Erik Morales (51-7, 35 KO), a także zwycięzca pojedynku pomiędzy Robertem Guerrero (29-1-1, 18 KO) i Marcosem Maidaną (30-2, 27 KO).
- To może być Morales. On będzie walczył na gali Mayweathera, więc mogłoby dojść do tego pojedynku - mówi Richard Schaefer, dyrektor wykonawczy Golden Boy Promotions. - To może być także zwycięzca walki Maidana - Guerrero. Jest także Devon Alexander. Myślimy nawet o Lucasie Matthyssie, który daje bardzo dobre walki.
Kibiców najbardziej interesuje jednak starcie Brytyjczyka z posiadaczem dwóch pozostałych pasów tej kategorii wagowej - Timem Bradleyem (27-0, 11 KO). Zapytany o szanse na doprowadzenie do pojedynku Schaefer odpowiedział: - Bradley nie chce tej walki. Dlaczego Khan miałby siedzieć i czekać aż Bradley łaskawie zgodzi się na tą walkę? Bradley nie ma nawet promotora. Ma sprawę w sądzie i nie ma umówionej daty walki z żadną telewizją. O czym my więc mówimy? On miał swoją szansę. To on mógł dzisiaj walczyć z Khanem zamiast Judah, ale z tej szansy nie skorzystał.








