onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Oscar De La Hoya, promotor Saula Alvareza (50-1-2, 34 KO) wystosował list otwarty, w którym odniósł się do krytyki korzystnego dla jego zawodnika werdyktu walki z Gienadijem Gołowkinem (38-1-1, 34 KO).

"Niesłusznie krytykowany za niezbyt meksykański styl w pierwszym pojedynku Canelo zepchnął w rewanżu Gołowkina do defensywy i poszedł na wymianę z postrachem bokserskich ringów, kontrolując tempo walki." - napisał De La Hoya. - "Obarczony winą za punktację sędziów sprzed roku, z którą nie miał nic wspólnego i presją milionów fanów Canelo popisał się niemal bezbłędnym występem. (....) Nie byłby to jednak boks, gdyby tysiące wojowników klawiatury nie zaczęło wypisywać kompletnych bzdur zaraz po tym jak Canelo zaczął umacniać swój dorobek jako jeden z pięściarzy wszech czasów. (...) Gdyby w boksie chodziło o liczbę celnych ciosów, nasz sport byłby zupełnie czymś innym i nie byłby tak interesujący. Czyste ciosy, ringowa dominacja, efektywna agresja, obrona - to te aspekty oceniają sędziowie. Ja oczywiście jestem tylko promotorem, ale w której z tych czterech rzeczy GGG był lepszy? (...) Choć uważam, że głosy hejterów nie zasługują na ripostę, fakty są takie: trójkę sędziowską wybrała Komisja Sportowa Stanu Nevada; Komisja była bardzo staranna w wyborze ze względu na wynik pierwszej walki; GBP i team GGG miały takie same prawa przy zatwierdzaniu sędziów; Sędziowie widzieli to co wszyscy - bliską, zaciętą walkę - i tak ją wypunktowali. (...) Chociaż każdy jest uprawniony do własnej opinii, doceńmy to, co Canelo i GGG dali nam w sobotę i postarajmy się o więcej takich wieczorów w przyszłości dla dobra tego sportu."