Patronat medialny


 


David Haye (24-1, 22 KO), aktualny mistrz świata WBA wagi ciężkiej, zanim rozpoczął swoją karierę w najcięższej kategorii, został niekwestionowanym mistrzem wagi junior ciężkiej po tym jak w walce, której stawką były trzy mistrzowskie pasy, znokautował w 2. rundzie Enzo Maccarinelliego (32-5, 25 KO). Od tamtego czasu minęły już ponad dwa lata, a kariery obydwu pięściarzy podążył w zupełnie innymi kierunku. Haye przygotowuje się do kolejnej obrony mistrzowskiego pasa, a Maccarinelli po sobotniej porażce przez brutalny nokaut z rąk Alexandra Frenkela musi pogodzić się chyba ze sportową emeryturą. Haye, który był przy ringu podczas sobotniej gali, przyznał, że widok znokautowanego Maccarineliego był dla niego przygnębiający.

- Oglądanie tego jak Maccarinelli przegrywa w taki sposób było dla mnie bardzo przykre. Enzo jest prawdziwym dżentelmenem w świecie zawodowego boksu, udowodnił, że ma jaja, wrócił po dotkliwych porażkach i wywalczył tytuł mistrza Europy. Bardzo mu zależało na tym by znowu wrócić na szczyt, ale to widocznie nigdy nigdy nie miało nastąpić - powiedział Haye. - Widziałem jak Enzo opuszczał hale w karetce. Był to bardzo smutny widok. Zaledwie dwa lata temu ja i Enzo zmierzyliśmy się w ringu w największej brytyjskiej walce unifikacyjnej od lat. Obydwaj mieliśmy wtedy po 27 lat i w zasadzie mieliśmy u stóp cały świat. Ja byłem nr 1 na świecie, on był nr 2 i obydwaj mieliśmy marzenie by zunifikować naszą kategorię wagową. To pokazuje jak kapryśny i niesprawiedliwy potrafi być ten sport.