Patronat medialny


 


11 września kolejny występ zanotuje Erik Morales (49-6, 34 KO), który podczas gali w Mexico City zmierzy się ze Szkotem Willim Limondem (33-2, 8 KO). Jako, iż słynny Meksykanin uważany jest za murowanego faworyta pojedynku, a starcie z Limondem ma być dla niego ledwie przetarciem przed poważniejszymi wyzwaniami, warto zastanowić się nad tym, co czeka go po ewentualnym zwycięstwie w zbliżającym się pojedynku.

Jak spekulują meksykańskie i amerykańskie media, federacja WBC, w przypadku zwycięstwa El Terrible nad Limondem, ma uczynić Meksykanina oficjalnym pretendentem do tytułu tejże organizacji w kategorii lekkiej, którego aktualnym posiadaczem jest Humberto Soto. Jest o tyle interesująca informacja, iż Morales nie jest w żadnym z rankingów WBC klasyfikowany w czołowej "15".

Sam pięściarz głośno wypowiada się o chęci walki z Juanem Manuelem Marquezem, do której miałoby dojść w pierwszym kwartale przyszłego roku. Jak poinformował obóz słynnego zawodnika, promująca Marqueza grupa Golden Boy Promotions jest wstępnie zainteresowana możliwością organizacji takiej konfrontacji. W międzyczasie, jeżeli pozwoli mu na to zdrowie, Erik na przełomie listopada i grudnia zamierza stoczyć jeszcze jeden pojedynek.