Patronat medialny


 


Dziś w nocy w Las Vegas czeka nas ogromna dawka bokserskich emocji. Wydarzeniem wieczoru będzie rewanżowa walka Juan Manuel Marquez z Juanem Diazem. Zobaczymy też pojedynek dwóch ogromnie utalentowanych pięściarzy kategorii średniej – Rosjanina Dimitri Piroga i 23-letniego Amerykanina Daniela Jacobsa, którzy będą starali się sięgnąć po swój pierwszy tytuł mistrza świata, a także konfrontację Sakio Biki z Jeanem Paulem Mendy, którzy z kolei zabiegają o prawo pretendenta do mistrzowskiego pasa należącego do Luciana Bute. Na ringu w Las Vegas zaprezentuje się też Jorge Linares starający się odbudować swoją pozycję po niespodziewanej porażce z Juanem Salgado. Jego rywalem będzie niezwykle waleczny i zawsze niebezpieczny Rocky Juarez.

W tym "kumulcie” jakby bez echa przechodzi kolejny występ trochę niedocenianego, ale znakomitego pięściarza – Joela Casamayora, który zmierzy się z 12 lat młodszym Roberto Guerrero. 39-letni „El Cepillo” nie jest faworytem tego pojedynku. Co więcej, mało kto daje mu jakiekolwiek szanse. Stawiając na Kubańczyka złotówkę, można wygrać 4 zł. Stawiając na Guerrero – zaledwie 17 groszy. Większość ekspertów i kibiców uważa, że Casamayor jest już za stary i jako sportowiec skończony. Jednak nie jest to pierwszy raz, kiedy stawia się na nim krzyżyk. Czy „El Cepillo” po raz kolejny udowodni całemu światu, że jest w błędzie?


18 lipca 1996, Joel Casamayor – mistrz olimpijski z Barcelony i jeden z głównych faworytów do złota na olimpiadzie w Atlancie, na dzień przed otwarciem igrzysk rezygnuje z występu, ucieka ze zgrupowania kadry Kuby stawiając życie w wolnym kraju ponad dyktaturę Fidela Castro i karierę zawodową ponad karierę amatorską. Dwa miesiące później udanie zadebiutował na zawodowych ringach wygrywając przez nokaut w pierwszej rundzie. W 1999 roku był już mistrzem świata kategorii super piórkowej. Tytułu skutecznie bronił sześciokrotnie do czasu największego testu na zawodowych ringach – walki unifikacyjnej z Acelino Freitasem. Casamayor ten pojedynek przegrał. Walka była jednak bardzo wyrównana i nie obyło się bez kontrowersji. W rundzie trzeciej sędzia liczył Casamayora, a na powtórkach widać było wyraźnie, że Kubańczyk przewrócił się bez ciosu. Z kolei w rundzie szóstej Casamayor w głupi sposób stracił kolejny punkt, za uderzenie po komendzie „stop”. Te dwa punkt zadecydowały o porażce, bo wszyscy trzej sędziowie punktowali ten pojedynek 114-112 na korzyść Freitasa.

Casamayor od nowa zaczął budować swoją pozycję w zawodowym boksie. Odniósł kilka kolejnych zwycięstw pokonując m.in. późniejszego niekwestionowanego mistrza kategorii lekkiej – Nate’a Campbella, a także, po znakomitym pojedynku, Diego Corralesa, którego ogrywał z nadspodziewaną łatwością, zmuszając lekarza do zatrzymania walki z powodu rozcięć wewnątrz jamy ustnej Corralesa. Mówiło się, że zwycięzca tego starcia dostanie walkę z Acelino Freitasem. Casamayorowi bardzo zależało na zrewanżowaniu się "Popo”, jednak do rewanżu nigdy nie doszło. Freitas postanowił przejść do kategorii lekkiej i zwakował swój pas mistrza świata kategorii super piórkowej, który był stawką pojedynku rewanżowego pomiędzy Casamayorem i Corralesem. W drugiej walce Kubańczyk był po raz kolejny wyraźnie lepszy. Wydawało się, że gdy w dziesiątej rundzie posłał Corralesa na deski to przypieczętował w ten sposób swoje zwycięstwo. Sędziowie byli jednak innego zdania. Jak można był w tym pojedynku wypunktować zwycięstwo "El Chico”? Tego nigdy nie będę w stanie zrozumieć.

Casamayor po tym rozczarowującym werdykcie postanowił przejść do kategorii lekkiej. Po łatwiejszej walce z Danielem Sedą, Kubańczyk zmierzył się z Jose Louisem Castillo. Z Castillo, który w tamtym czasie był mistrzem WBC i mistrzem ringmagazine, który  nieco wcześniej dał dwie bardzo wyrównane walki Mayweatherowi Jr. A Casamayor od tego Castillo zdaniem większości obserwatorów był lepszy. Ja sam wypunktowałem tą walkę 115-113 na korzyść Casamayora i nie bardzo widzę możliwość innej punktacji… chyba, że 116-112. Werdykt po raz kolejny był dla Kubańczyka krzywdzący.

Po walce z Castillo, 34-letni wówczas Casamayor, zaledwie zremisował z Raimkułowem i większość widziała go już na sportowej emeryturze. El Cepillo walczył jednak dalej odnosząc pięć kolejnych zwycięstw. Pokonał między innymi Diego Corrales w ich trzecim starciu i tym samym wywalczył tytuł mistrza świata WBC oraz pas ringmagazine wagi lekkiej. Następnie po rewelacyjnej walce zwyciężył Michaela Katsidisa zaliczając przy okazji najpiękniejszy nokaut w swojej karierze.

Kolejnym rywalem Casamayora była główna gwiazda dzisiejszego wieczora - Juan Manuel Marquez, umieszczany w tamtym czasie w czołówkach rankingów pound for pound. 37-letni Casamayor skazywany był w tej walce na porażkę, ale ku zaskoczeniu wielu obserwatorów, Kubańczyk był w stanie prowadzić z Marquezem niezwykle wyrównany bój, wygrywając wiele rund, szczególnie dobrze prezentując się w pierwszej połowie pojedynku. Jak wszyscy wiemy skończyło się nokautem w 11. rundzie, ale biorąc pod uwagę wiek Casamayora i klasę rywala, był to niewątpliwie niezwykle imponujący występ.

Od tamtego czasu Casamayor miał ponad roczną przerwę i walkę ze słabym Jasonem Davisem. Jak wspomniałem wcześniej, ma już 39 lat i szansa na to, że sprawi dzisiaj niespodziankę jest niewielka. Casamayor z pewnością ma przewagę doświadczenia, ma ogromne umiejętności, jest to naturalny, wielki talent i promuje go też kategoria wagowa, w której rozgrywany będzie ten pojedynek (Guerrero przeskakuje dwie kategorie wyżej). Ryzyko jednak tego, że to będzie właśnie ta walka, w której Casamayora "złapie w końcu wiek”, jest bardzo duże, a na to nie ma lekarstwa.

Właśnie to było motywacją do napisania tego tekstu. Casamayor zbliża się nieuchronnie do końca kariery. Zniknie w cieniu z którego tak naprawdę nigdy nie wyszedł. Jego gwiazda była zawsze przyćmiona blaskiem gwiazdy Castillo, który zdaniem wielu ograł Mayweather Jr., Corralesa, który stał się herosem po pierwszej walce z Castillo, czy bardzo lubianego i popularnego Acelino Freitasa. Moim zdaniem, w czasach kiedy kategoria super piórkowa/lekka była bogata w tak znakomitych pięściarzy jak Freitas, Campbell, Castillo, Corrales, Casamayor, to właśnie ten ostatni był najlepszym z nich, jednak nigdy nie został właściwie doceniony i to się już pewnie nie zmieni.