onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Joshua Clottey- Wybaczcie mi, zapomnijmy o walce z Pacquiao i skupmy się na przyszłości - apeluje Joshua Clottey (35-4, 20 KO) do kibiców w rodzimej Ghanie po przegranej walce z uważanym za najlepszego pięściarza na świecie Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Telewizja HBO po tym pojedynku zapowiedziała, że nie ma zamiaru więcej pokazywać walk z występami Ghanijczyka, ale sam Clottey liczy, że uda mu się zrehabilitować i odkupić winy za słabą walkę przeciwko Filipińczykowi.

- Nikt nie jest maszyną. każdy ma słabszy dzień. Tego dnia czułem się słabo, to nie był mój dzień. Jakbym się odkrył i próbował z nim tego dnia walczyć cios za cios, to wylądowałbym w szpitalu. Przed pojedynkiem miałem duże kłopoty z wagą, popełniłem błąd nie zatrudniając dietetyka, pomimo że dostałem 100 tysięcy dolarów na pokrycie kosztów przygotowań - opowiada Clottey.

Ghanijczyk pomimo zdecydowanej porażki punktowej twierdzi, że Manny Pacquiao nie ma w sobie nic wyjątkowego.

- Pacquiao to zwyczajny pięściarz, nie jest tak utalentowany jak Roy Jones Jr czy Oscar De La Hoya. On jest szybki, potrafi przyjąć cios pomimo przechodzenia do coraz wyższych kategorii i to jest jego siła. Potrafiłem zablokować większość jego ciosów i pomimo wyprowadzenia ponad tysiąca uderzeń nie stała mi się żadna krzywda. Top Rank proponował mi kolejną walkę już w sierpniu, ale ja powiedziałem, że wrzesień albo październik byłby bardziej odpowiednim terminem - stwierdził były mistrz świata wagi półśredniej.{jcomments on}