onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

W oczekiwaniu na finalną walkę wieczoru podczas ostatniego ESPN Friday Night Fights, pomiędzy Demetriusem Hopkinsem (30-1, 11 KO) a Mikiem Arnaoutisem (22-6-2, 10 KO) znużony brakiem snu, trochę od niechcenia postanowiłem obejrzeć poprzedzające to wydarzenie niezbyt ciekawie zapowiadające się pojedynki. Na pierwszy ogień poszła konfrontacja młodego prospekta kategorii lekkiej, Francisco Contrerasa (14-0, 13 KO), którego nazwisku było mi, szczerze powiedziawszy, wielce anonimowe.

Zaiste, w sieci nie sposób było odnaleźć jakiekolwiek fragmenty jego występów. Wpisanie, trochę w akcie rozpaczy, jego nazwiska w wyszukiwarce anglojęzycznej wikipedii również nie przyniosło rezultatów w postaci chociażby stopniowego przybliżenia sylwetki tego pięściarza. Po siermiężnych poszukiwaniach, za pośrednictwem zachodniego portalu eastsideboxing.com, jedyną zdobytą informacją na temat tego zawodnika był fakt, iż 26-letni Dominikańczyk promowany jest przez prężnie rozwijającą się grupę TKO Promotions.

Zasiadając więc przed ekran monitora, sam nie wiedziałem, czego tak naprawdę się spodziewać po występie młodego prospekta, jednak nie oczekiwałem  fajerwerków. Contreras większość walk kończył szybko przed czasem, 11 spośród 13 zwycięstw przez nokaut zanotował w przeciągu dwóch pierwszych rund. W bilansie trudno doszukać się było jakiś olśniewających nazwisk. Chyba najbardziej znanym spośród wszystkich dotychczasowych przeciwników Dominikańczyka był Marteze Logan, znany, twardy tester dla młodych prospektów, który w przeciągu trwającej 8 lat kariery mierzył się z wieloma utytułowanymi zawodnikami tj. Steve Forbes czy Paul Williams. Logan, którego znakiem rozpoznawczym jest odporność na ciosy, był wówczas również jedynym, który wytrzymał na dystansie sześciu rund z Contrerasem.

Wstępnie anonsowanym jako przeciwnik Conterasa był dosyć znany, twardy Noe Bolanos (20-5-1). Jednak problemy zdrowotne uniemożliwiły Meksykaninowi występ na gali w Ontario. Zastępstwem dla 24-letniego Bolanosa był więc Portorykańczyk Eric Cruz (7-3, 7 KO), który, nieodzownie sprawdzając na boxrecu, przegrał jedynie poprzez niejednogłośną decyzję sędziów ze znanym ze sparingów z samym Manny'm Pacquiao, solidnym Davidem Rodelą.

Pojedynek odbyć miał sie na dystansie 8 rund. Osobiście liczyłem na to, iż walka nowo poznanego prospekta odbędzie się właśnie na całym dystansie. Miałem nadzieję bowiem, że chociażby częściowo zweryfikowana zostanie kondycja Contrerasa, gdyż wielokrotnie w podobnego rodzaju przypadkach zawodników kończących swoje pojedynku bardzo szybko, stoi ona na niskim poziomie.


Od pierwszego gongu początkującego walkę, można było zauważyć bardzo solidne wyszkolenie techniczne Contrerasa.Dominikańczyk ze swobodą skracał dystans i w półdystansie uderzał dobrze zasłoniętego przeciwnika. Uwagę ku temu zawodnikowi przykuła zaskakująco dobra obrona w jego wykonaniu. Bardzo solidna praca nóg, imponująca gibkość, zejścia, zasłona... Jedyne, co niepokojące, to momentami zanadto nonszalanckie opuszczanie rąk, dwukrotnie przeciwnik niebezpiecznie trafił sierpami Contrerasa. Na plus zaznaczyć można także bardzo swobodną, naturalną zmianę pozycji na mańkuta.Wady? W boksie pięściarza zdecydowanie brakowało ciosów na dół, Dominikańczyk jednostajnie zadawał uderzenia na głowę dobrze schowanego za gardą przeciwnika, zamiast wykorzystywać przestrzeń do obijania jego tułowia. Zabrakło również długiego lewego prostego, który stopowałby nieco chaotycznie atakującego Cruza. Dodatkowo, Contereras nie zaimponował zmysłem taktycznym, gdyż mając pewne zwycięstwo punktowe, w ostatniej rundzie wchodził w bezmyślne wymiany z dosyć niebezpiecznym przeciwnikiem.  Kondycja? Pod tym względem Contereras zdecydowanie nie rozczarował, bijąc równo około 60 ciosów na rundę.

Co jest w stanie osiągnąć występujący w kategorii lekkiej The Phenom? Oczywiście, po jednym pojedynku, dodatkowo z nie prezentującym odpowiedniej, wysokiej klasy przeciwnikiem trudno głosić jakieś daleko idące teorie. Na myśl nasuwa się przykład innej dominikańskiej nadziei, również występującej w kategorii lekkiej, a mianowicie Wiltona Hilario, który na tle mało wymagających przeciwników wyglądał świetnie, a gdy przyszedł czas na pierwszy poważny test, Hilario został dosłownie rozgromiony przez wcale nie wybitnego Meksykanina Martina Honorio. Nadal wokół Contrerasa można postawić kilka znaków zapytania tj. chociażby odporność na ciosy, jednak z pewnością potencjał posiadany przez tego pięściarza pozwala stawiać go jako kandydata do stanowienia w niedługim czasie o szerokiej światowej czołówce wag: lekkopółśredniej bądź lekkiej.