onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



W środę w Londynie Artur Szpilka zaprezentował się kibicom przed sobotnią walką z Dereckiem Chisorą. Jeśli wygra, może walczyć z Josephem Parkerem.

Polak ruszył do Anglii w poniedziałek. W środę zaprezentował się kibicom podczas treningu otwartego, ale oczywiście trudno z tego wyciągać jakiekolwiek wnioski. Wszyscy jednak spodziewają się twardej walki, a większość stawia na zakończenie przed czasem. Przy czym faworytem jest 35-latek z Wysp.

– Walka z Chisorą to dla mnie wyzwanie. Chcę wrócić do miejsca, w którym już byłem. Mógłbym walczyć z kimś słabszym, ale co mi to da? Obaj mamy dużo do wygrania i tak samo wiele do stracenia. Opinie ekspertów? Nie wiem, nie znam się, odciąłem się od internetu i robię swoje – zapowiada spokojnie Polak.

Ostrożny jest też promotor Szpilki Andrzej Wasilewski, który zresztą nie był wielkim zwolennikiem starcia w Londynie. – Mam mieszane uczucia przed tą walką. Moje doświadczenia promotorskie wybrałoby inną drogę. Jeśli jednak pojedynek skończy się sukcesem Artura, będę pierwszym, który zacznie skakać do góry i się cieszyć – mówi Wasilewski i zdradza, że ewentualne zwycięstwo otwiera spore możliwości. – Wygrana dałaby prawdopodobnie kolejną walkę z innym czołowym ciężkim świata Josephem Parkerem. Poczekajmy jednak spokojnie. Wierzę, że Artur wejdzie do ringu bardzo skoncentrowany. Musi boksować tak, jak z Tomaszem Adamkiem, gdy w jego narożniku był trener Fiodor Łapin – mówi.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>