onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



20 lipca w Londynie w świetnie zapowiadającym się pojedynku w kategorii ciężkiej Artur Szpilka (22-3, 15 KO) zmierzy się z Derekiem Chisorą (30-9, 21 KO). "Szpila" wie, że wygrana z "Del Boyem" może otworzyć przed nim drogę do wielkich walk, jednak na razie nie chce wybiegać ze swoimi planami w przyszłość.

- W wadze ciężkiej wszystko jest teraz możliwe, niedawno Andy Ruiz Jr znokautował Anthony'ego Joshuę. Wydaje mi się, że każdy z czołówki ma teraz szansę na pas. Ja jednak skupiam się teraz tylko walce z Chisorą. Nie chce myśleć o niczym innym - zastrzega polski pięściarz, który miał okazję już spotkać się ze swoim rywalem w ringu - na planie filmu "Pitbull" w 2017 roku.

- Spotkaliśmy się, powiedzieliśmy sobie "cześć", chwilę pogadaliśmy, ale to nie jest tak, że jesteśmy przyjaciółmi. Kilka razu się uderzyliśmy, ale nie były to mocne ciosy, słychać było mocno tylko te na korpus - wspomina 30-latek z Wieliczki. - To była bardziej zabawa niż walka, prawdziwe ciosy padną 20 lipca.

- Mam dla Chisory dużo szacunku, to prawdziwy wojownik, zawsze walczy do końca, więc jestem gotów na ciężki pojedynek. Wiem, że Chisora i David Haye próbują mnie prowokować, ale nie chce się wkręcać w ten trash talk. Moje czyny przemówią za mnie! - deklaruje Artur Szpilka.

W Polsce bezpośrednią transmisję z gali w Londynie, której główną atrakcją będzie starcie Dilliana Whyte'a z Oscarem Rivasem, przeprowadzi TVP Sport.