onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Andrzej Kostyra nie kryje zdziwienia doniesieniami o dopingu wykrytym w organizmie Andrzeja Wawrzyka (33-1, 19 KO) przed planowaną na 25 lutego walką z Deontayem Wilderem (37-0, 36 KO). U polskiego kandydata do tytułu WBC wagi ciężkiej stwierdzono obecność stanozololu. 

"Trzęsienie ziemi w Krakowie (7 w skali Richtera) bardziej by mnie zaskoczyło niż stanozolol w organizmie Andrzeja Wawrzyk. Po co mu to było?" - napisał na Twitterze bokserski ekspert "Super Expressu" i Polsatu Sport. - "Czuję się jak trafiony piorunem. Ale jak patrzę na Wildera to myślę czy żywi się warzywami z domowego ogródka. Nie usprawiedliwiam Wawrzyka."

"ABSOLUTNIE nie wierzę w winę trenera Łapina przy dopingowej wpadce Andrzeja Wawrzyka." - dodał później Andrzej Kostyra.

Trener Fiodor Łapin zadeklarował w rozmowie z ringpolska.pl, że nie zmienia swojego stanowiska w kwestii bezwzględnej walki z dopingiem w sporcie, ale z wnioskami co do Wawrzyka woli się wstrzymać do czasu zbadania próbki B. Na razie razie chce "powalczyć" o swojego podopiecznego.

Warto zaznaczyć, że w świetle przepisów Andrzeja Wawrzyka z zarzutów o doping może oczyścić wyłącznie badanie próbki B wykonane w tym samym laboratorium, w którym badano próbkę A, nie ma możliwości wykonania sprawdzenia np. w Polsce. 

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze