Patronat medialny


 


Zanim zajął się boksem zawodowym, pracował w rzeźni w Irlandii. W 2014 roku sensacyjnie pokonał Dawida Kosteckiego, zdobywając serca kibiców. W sobotę na gali w Legionowie Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO) wróci na ring po niemal rocznej przerwie, krzyżując rękawice z Sebastianem Skrzypczyńskim (11-12-2, 5 KO).

Jak wyglądają przygotowania do sobotniej walki? Jak oceniłbyś swoją formę na dni przed starciem z Sebastianem Skrzypczyńskim na gali "Power Punch" w Legionowie?
Andrzej Sołdra: Czuję, że moc i świeżość zaczyna przychodzić. Jeszcze dwa tygodnie temu byłem zmęczony, zajechany. W Dzierżoniowie trenuję od pięciu tygodni, wcześniej chodziłem przede wszystkim na siłownię, żeby odbudować się fizycznie, bo była masakra. Treningi stricte bokserskie odbywam w Dzierżoniowie właśnie i powiem szczerze, że w pewnym momencie troszeczkę zwątpiłem. Organizm doznał szoku po kilku miesiącach nic nie robienia, od razu był zastrzyk ciężkiej pracy. Mocne treningi dwa razy dziennie, więc to zrobiło swoje (śmiech). Wiadomo jednak, że zawsze podczas obozów przygotowawczych jest ten moment zmęczenia, ale tym razem byłem szczególnie padnięty. Na szczęście to już puściło, przeszedłem ten etap i jest świetnie. Dopiero skończyliśmy trening, fajnie się poruszałem i czuję, że forma wraca.

W Legionowie będziesz walczył po raz trzeci. Do tej pory w hali Arena zremisowałeś z Bartłomiejem Grafką i w ubiegłym roku przegrałeś z Machtiejenką. Wisi nad tobą klątwa legionowska?
Sam chciałem walczyć w Legionowie, nie męczy mnie to. Dzwoniłem do promotora i powiedziałem "Daj mi walkę w Legionowie, chcę się sprawdzić". Po takiej długiej przerwie chce zobaczyć, jak będę się czuł w ringu. Wiem, że są wobec mnie dalsze plany, chcę przeboksować chociaż te sześć rund. Nie myślę o tym, że nad Legionowem wisi klątwa (śmiech). Wszystko okaże się w sobotę, kieruję myśli w inną stronę. Skupiam się tylko i wyłącznie na walce, chcę się pokazać z dobrej strony i wygrać. Tyle.

Sebastian Skrzypczyński boksował na wielu galach w Polsce i za granicą. Twardy pięściarz, który na pewno łatwo się nie podda, o tym jestem przekonany.
Twardy, oczywiście. Z tego co wiem, to wcześniej szykował się do startu zagranicznego, będzie w formie. Jest nieustępliwym zawodnikiem, będzie wywierał presję, parł do przodu. Postaram się to mu uniemożliwić i realizować założenia trenera. A plan jest gotowy.

Pełna rozmowa z Andrzejem Sołdrą na Sportowefakty.wp.pl >>