Patronat medialny


 


- To będzie dobry test po tak długiej przerwie - mówi Andrzej Sołdra (11-2-1, 5 KO), który 20 lutego na gali w Legionowie skrzyżuje rękawice z Sebastianem Skrzypczyńskim (11-12-2, 5 KO). Dla pięściarza z Nowego Sącza będzie to pierwszy ringowy występ od kwietnia ubiegłego roku.

- Wszyscy wiedzą, że nie przepadam za walkami z Polakami, ale skoro kibice oraz mój promotor tego chcą, to mi pozostaje jedynie wyjść do ringu. Sebastian to ambitny i twardy pięściarz. Na pewno nie wyjdzie do ringu po wypłatę. Będzie chciał sprawić niespodziankę, a ma już na koncie kilka fajnych wygranych - przekonuje Sołdra, który wciąż wraca do formy po złamaniu kości strzałkowej w prawej nodze.

- Z nogą jest lepiej niż sądziłem, chociaż dopiero po tym jak zacząłem treningi w Dzierżoniowie z Piotrem Wilczewskim, to wystartowały prawdziwe przygotowania. Jest ciężko, ale po takiej przerwie to normalne - tlumaczy pięściarz grupy Babilon Promotion.

- Wcześniej dużo czasu spędzałem na siłowni, przygotowywałem się sam. Na pierwszych treningach w Dzierżoniowie byłem trochę usztywniony, ale pracujemy nad tym. Sparuję m.in. z Mateuszem Rzadkoszem, czasami robię też rundy sparingowe z trenerem. Robię wszystko, żeby forma w Legionowie była jak najwyższa - podsumowuje Sołdra.

Głównym wydarzeniem lutowej gali będzie pojedynek w kategorii ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem i Mikem Mollo.

Kup bilety na galę "Power Punch" w Legionowie >>