onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Kathy Duva w obszernym wywiadzie dla miesięcznika Boxing News podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat współpracy z Andrzejem Gołotą i Tomaszem Adamkiem. Amerykańska promotorka uważa, że pierwszy z Polaków, choć możliwości miał ogromne, nie spełnił pokładanych w nim nadziei ze względu na problemy z psychiką. 

- Cóż więcej mogliśmy dla niego zrobić, by doprowadzić go do mistrzostwa świata? - pyta retorycznie Duva. - Dobieraliśmy mu właściwych rywali i dostał w końcu swoją szansę z Riddickiem Bowem, ale ją zaprzepaścił. To samo potem zrobił w rewanżu. Były wieczory, gdy nie wierzyliśmy własnym oczom, patrząc, co Andrew wyrabia. Jeśli szukać dowodu na to, że w boksie najważniejsza jest głowa, to ciężko znaleźć lepszy przypadek niż Gołota.

- On mógł osiągnąć o wiele więcej, ale jak go sobie przypominam przed niektórymi dużymi walkami, to prostu czuło się, że on zaraz dokona autodestrukcji. Widzieliśmy to zbyt wiele razy - dodaje szefowa Main Events, która żałuje jednocześnie, że w kwestii popularności w ślady rodaka nie poszedł później mimo większych sukcesów sportowych inny jej podopieczny Tomasz Adamek.

- Pamiętam ten dzień, gdy Adamek pokonał Cunninghama. Hala była wypełniona kibicami oszalałymi na punkcie Adamka. Nie mam pojęcia, dlaczego żadna telewizja nie była tym znów zainteresowana. To był wspaniały wieczór, myśleliśmy, że narodziła nam się nowa supergwiazda, jednak ludzie z telewizji nie chcieli w to wejść - wspomina Duva.