Patronat medialny


 


Dariusz MichalczewskiPrzegląd Sportowy: Trochę ostatnio dzieje się w naszym boksie. Kto będzie górą – Andrzej Gołota czy Przemysław Saleta?
Dariusz Michalczewski:
Trudno powiedzieć, bo obaj długo nie boksowali. Możemy sobie pogdybać – jeśli Andrzej będzie w tak słabiutkiej formie jak w walce z Adamkiem, a Saleta w jako takiej, to Gołocie wrąbie. Saleta jest bardziej utytułowanym zawodnikiem, był mistrzem Europy. Z kolei Andrzej miał te duże walki, z Bowe'em czy z Lewisem. Ale o czym my mówimy, to było kilkanaście lat temu.

Jest pan zwolennikiem tego, by panowie po czterdziestce wchodzili do ringu i boksowali?
Dariusz Michalczewski:
Dla mnie to będzie fajny teatr, nie mogę się doczekać. Na fajny boks nie ma co liczyć, bo co to będzie miało wspólnego z boksem? Co po tylu latach nieobecności mogą nam zaprezentować? Nie wiem, kiedy Andrzej po raz ostatni zademonstrował coś wartego zapamiętania.

A czekał pan na walkę Gołoty z Riddickiem Bowe'em w MMA i wrestlingu, która została przełożona na nieznany termin?
Dariusz Michalczewski:
To był jakiś żart. Andrzej zawsze dobrze biegał, dobrze boksował, ale gimnastycznie był przekiepski, miał problemy, by zrobić przewrót w przód. A w tym wrestlingu trzeba być raczej gibkim. Bowe'a dawno nie widziałem, nie wiem, jak teraz wygląda. Już lepiej niech Gołota boksuje, po co się ośmieszać.(..)

Kolejny Polak powalczy o tytuł w wadze ciężkiej – Mariusz Wach spróbuje odebrać pasy Władymirowi Kliczce. Widzi pan na to szanse?
Dariusz Michalczewski:
Wach ma większe szanse z Władymirem, niż Tomek Adamek miał z Witalijem. Nie mówię, że są duże, ale są.

Więcej w czwartkowym "Przeglądzie Sportowym". {jcomments on}