Patronat medialny


 


Za nieco ponad dwa miesiące, 9 października, w Las Vegas Adam Kownacki (20-1, 15 KO) stanie do rewanżowej walki z Robertem Heleniusem (30-3, 19 KO). Jeśli "Babyface" pokona swojego jedynego pogromcę, znów będzie blisko pojedynku o tytuł.

- Muszę wygrać. Wtedy zobaczymy, jak potoczą się inne walki - mówi Kownacki cytowany przez boxingscene.com. - Liczę, że znów ustawię się w kolejce po mistrzowską szansę. Byłem już bardzo blisko, ale ostatnio przegrałem. Mój cel to zostać pierwszym polskimi mistrzem wagi ciężkiej i mam nadzieję, że stanie się to w 2022 roku.

Ulubieniec amerykańskiej Polonii pierwsze starcie z Heleniusem przegrał przez techniczny nokaut, choć wydawało się, że ma już rywala z Finlandii "na widelcu".

- Oglądałem tę walkę wiele razy i wściekałem się na siebie. Za szybko chciałem go skończyć, chciałem dać radość kibicom, sprawić, by byli ze mnie dumni i dałem się złapać na kontrę. Helenius to doświadczony weteran, dobry technik i wykorzystał mój błąd - ocenia "Babyface" i dodaje: - Schrzaniłem to i dostałem dobrą lekcję. Jak widać, nie mam szczęki z granitu i to była dla mnie nauczka, że jestem tylko człowiekiem i choć mogę swoje przyjąć, to biologii nie oszukam i odpowiednio duża siła posadzi mnie w końcu na tyłek."

Adam Kownacki i Robert Helenius skrzyżują rękawice na gali, której główną atrakcją będzie bój Tysona Fury'ego (30-0-1, 21 KO) z Deontayem Wilderem (42-1-1, 41 KO) o pas WBC kategorii ciężkiej.