Patronat medialny


 


 

Adam Kownacki (20-0, 15 KO) przyznał, że bardzo przejmuje się opiniami na temat swojej wagi. - Przeszedłem na dietę, aby dali mi z tym spokój – zdradził pochodzący z Łomży, a mieszkający na stałe w USA pięściarz wagi ciężkiej.

Po walce z Arreolą ponownie pojawił się temat twojej dziurawej gardy.
Adam Kownacki: Taki mam styl i dobrze się w nim czuję. Wyniki badań przeprowadzonych po walce są dobre. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeden cios może zmienić moje życie. Po prostu lubię się bić. To sprawia mi radość i daje satysfakcję. Można mnie za to kochać, albo nienawidzić. Zobaczymy jak będę się czuł za kilka lat. Na pewno nie zamierzam walczyć do 40. roku życia. Chcę zostać pierwszym Polakiem, który zdobył mistrzostwo świata w wadze ciężkiej, potem kilka razy obronić tytuł i odejść. Zamierzam boksować maksymalnie jeszcze pięć lat.

Zbijanie wagi kilka dni przed walką było błędem?
Miałem odpowiednią i na sparingach dobrze się poruszałem. Jednak na dwa dni przed pojedynkiem uznałem, że ważę za dużo i postanowiłem się trochę odwodnić. Trener był przeciwny, bo dobrze widział, że na treningach i sparingach byłem szybki. Powiedział, że w moim przypadku nie ma limitu wagi. Ja jednak uparłem się, żeby zgubić trochę kilogramów i to był największy błąd.

Dlaczego tak bardzo ci na tym zależało?
Bo cały czas o tym słyszę, że za dużo ważę i źle wyglądam. Bardzo biorę sobie do serca te opinie. Przed tą walką sporo ćwiczyłem w siłowni i mięśnie miały większą wagę. Na pewno nie powtórzę tego błędu. Przeszedłem na dietę, aby ludzie dali mi już spokój.

Pełna treść artykułu na Tvpsport.pl >>