onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

31 stycznia w Kinszasie dojdzie ostatecznie do walki Michała Cieślaka (19-0, 13 KO) z Ilungą Makabu (26-2, 24 KO). Polak do Demokratycznej Republiki Konga wyleci z niewielkim wyprzedzeniem. Czasu na aklimatyzację będzie niewiele, jednak taką decyzję podjął obóz pięściarz z Radomia.

- Parę osób głowi się nad tym cały czas, ale doszliśmy do porozumienia, że będziemy tam jak najkrócej. Podróż Michał spędzi komfortowo. To jest zaznaczone w kontrakcie, że ma mieć business class. A potem czym krócej, tym lepiej. Chcemy wygrać i modlić się, żeby wrócić bezpiecznie z tego zwariowanego miejsca - zdradził w rozmowie z TVP Sport Tomasz Babiloński, jeden z promotorów Polaka.

- Przygotowań nie zwalniamy. Oni też mają jakieś swoje zagrywki, wszystko jest możliwe, a my tę walkę chcemy wygrać . Szczęście w nieszczęściu, że jesteśmy ciągle po tej dobrej stronie, czyli wszystkie rzeczy związane z wagą i badaniami przeprowadzamy zgodnie z przepisami WBC - dodaje szef grupy Babilon Promotion.

Ostatnie trzy tygodnie Cieślak spędził w Krynicy-Zdroju. Tam pięściarz wraz z terenem Andrzejem Liczikiem przebywał na obozie sparingowym. W czwartek 30-latek wrócił do Warszawy, gdzie zostanie przeprowadzony finałowy etap przygotowań.