Patronat medialny


 

- Będę rządził w wadze ciężkiej i junior ciężkiej - przekonuje w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" mistrz olimpijski Oleksandr Usyk (9-0, 9 KO), który 17 września w Ergo Arenie zmierzy się z mistrzem świata WBO wagi junior ciężkiej Krzysztofem Głowackim (26-0, 16 KO).

Jak się panu podoba Warszawa?
Oleksandr Usyk: Dobrze mnie tu przywitano i potraktowano. We wtorek wieczorem wjechałem na czterdzieste piętro hotelu. Zobaczyłem piękny widok i poszedłem spać.

Był pan u nas wcześniej?
W 2005 roku przyjechałem autokarem z reprezentacją Ukrainy na mecz z Polską. To mogły być moje pierwsze zawody w dorosłym boksie. Walczyłem dobrze, nawet położyłem rywala na deski, ale nie dano mi wygrać i wróciłem do domu z niczym (w Łęcznej Polska wygrała 10:8; Usyk przegrał 2:3 z Łukaszem Wawrzyczkiem, 6:6 na małe punkty).

Czy wasza walka o mistrzostwo świata WBO jest najlepszą, jaką dziś można zorganizować w wadze cruiser?
Sądzę, że są lepsi bokserzy ode mnie i Głowackiego, ale do tej pory tylko Krzysztof zgodził się ze mną boksować.

Walka o mistrzostwo świata zawodowców jest wyzwaniem na miarę turnieju olimpijskiego?
Nie da się tego porównać. Jest dużo łatwiej zostać mistrzem świata w boksie zawodowym niż zdobyć złoto olimpijskie. W igrzyskach walczą tylko najlepsi, którzy przebrnęli kwalifikacje. A wielu zawodowców nie osiągnęło sukcesów w boksie olimpijskim. Głowackiego nie było na igrzyskach. Został jednak mistrzem świata i zasługuje na szacunek. Pojedynek z nim to ważne wydarzenie w moim życiu. Od pierwszej walki o tytuł w dużym stopniu będzie zależeć dalsza część mojej kariery.

Pana przyjaciel Wasyl Łomaczenko, złoty medalista igrzysk w Pekinie i Londynie, mistrz świata zawodowców wagi piórkowej i superpiórkowej, mówił nam kiedyś o planie zdobycia tytułów w pięciu kategoriach. Jak będzie z panem?
Chcę pozostać uważny i krok po kroku osiągać kolejne cele i pisać własną historię. Wasyl już napisał własną. Stoczył siedem walk i zdobył pasy w dwóch wagach! Holyfield robił to po swojemu, a Ołeksandr Usyk zrobi po swojemu. Nie mam tylu opcji co Wasja. Nie zejdę do wagi półciężkiej. Będę jednak rządził w junior ciężkiej i ciężkiej.

Planuje pan pobić dwumetrowców? Dziś wagą ciężką rządzą giganci. Pasy mają Tyson Fury, Deontay Wilder i Anthony Joshua.
Nie planuję, ale zostanę mistrzem świata wagi ciężkiej. Potrzebuję jednak trochę czasu. Muhammad Ali ważył 96-97 kilogramów przy wzroście 190 cm. Walczył z wielkoludami: z George’em Foremanem, który miał końskie zdrowie, a wcześniej z Sonnym Listonem, który rozwalał worki treningowe. Pamiętamy, kto wygrał.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>