onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Michael Conlan nie będzie miło wspominał igrzysk olimpijski w Rio de Janeiro. Irlandczyk, będący jedynym z faworytem do złota w kategorii koguciej, najpierw odpadł z olimpijskiego turnieju już w półfinale po skandalicznej decyzji sędziów punktowych, a teraz okazuje się, że może spotkać go dodatkowa kara ze strony AIBA za znieważenie sędziów po walce.

- Boks amatorski śmierdzi od góry do dołu. Nigdy nie będę już walczył dla AIBA. Zostałem okradziony z olimpijskiego snu. Boks olimpijski jest martwy. Widzieliście twarz mojego rywala? Był cały porozbijany. Widzieliście jego reakcję, on wiedział, że tego nie wygrał - powiedział po pojedynku oburzony pięściarz z "Zielonej Wyspy", wcześniej pokazując sędziom środkowy palec.

- Nie można tak poniżać ludzi, to są sędziowie. Conlan postawił siebie w trudnym położeniu. Czekają go liczne konsekwencje, trzeba zachowywać się odpowiednio. Nie możesz publicznie obrażać arbitrów, gdy nie jesteś zadowolony z werdyktu. Wiele osób chce kary za takie zachowanie, powołamy do tej sprawy specjalną komicję dyscyplinarną - oświadczył w rozmowie z AP szef AIBA Ching-Kuo Wu, komentując mocne słowa i gesty Conlana.